Drukuj
Wiadomość wydrukowana ze stron: czarownica-czary-mary.bloog.pl
Przekleta trzynastka
wtorek, 03 maja 2011 10:46


 

 

 




 

Uwaga klątwa nie  klikaj na 13-kę
nie posyłaj jej nikomu
sprowadzisz nieszczęście na tą osobę i na siebie .











Czy  Piątek 13 kwietnia –to  twój pechowy dzień.?

Jeśli jesteś przesądny. Czarny kot, stłuczone lustro,czy rozsypana sól... Liczba trzynaście jest jednak najpowszechniejszym symbolem nieszczęścia we współczesnej cywilizacji zachodniej.Racjonalne wytłumaczenie działania klątwy sugeruje, że osoba, która dowiedziała się o rzuconej klątwie myśli o niej i dzięki temu uruchamia w pokładach podświadomości destrukcyjną siłę umysłu. To ta siła popycha go do działania dzięki temu klątwa zostaje wypełniona. Naukowcy jak zwykle chcą to zjawisko wytłumaczyć racjonalnie, lecz mechanizm działania klątwy mimo rzeczowego podejścia do tego tematu wymyka się z ram tego samego racjonalnego myślenia.


Budzisz się jak co dzień. Wstajesz lewą nogą , po omacku trafiasz do łazienki i przez niezręczność tłuczesz lustro... Boso i prawie nago sterczysz po środku bezdusznej wyspy stłuczonego szkła. Zbierając odłamki zbitego lustra nerwowo myślisz o kolejnych latach spędzonych w cierpieniach - podobno czeka cię siedem lat nieszczęść. Ubierasz się i wychodzisz z domu. W zamyśleniu przechodzisz pod opartą o mur drabiną, starając się o wszystkim zapomnieć, przyspieszasz kroku , gdy , az tu nagle  czarny kot o demonicznym spojrzeniu przebiega ci drogę.

No tak! Dziś piątek 13. Pechowy dzień.

Czy jesteś przesądny?

 

Racjonalne wytłumaczenie działania klątwy sugeruje, że osoba, która dowiedziała się o rzuconej klątwie myśli o niej i dzięki temu uruchamia w pokładach podświadomości destrukcyjną siłę umysłu. To ta siła popycha go do działania dzięki temu klątwa zostaje wypełniona. Naukowcy jak zwykle chcą to zjawisko wytłumaczyć racjonalnie, lecz mechanizm działania klątwy mimo rzeczowego podejścia do tego tematu wymyka się z ram tego samego racjonalnego myślenia.

Liczba trzynaście jest symbolem nieszczęścia we współczesnej cywilizacji zachodniej. W wielu miejscach publicznych nie ma drzwi, pokojów, pięter, przycisków w windach, krzeseł itp. o numerze 13. W samolotach na próżno szukać rzędu siedzeń numer 13, podobnie jak i pokoju numer 13 w hotelu. Często w miejsce numeru 13 znajduje się 12a lub 12b. Wszystko to w trosce, aby oszczędzić nieprzyjemnej sytuacji osobom przesądnym.



W polskim serialu "Alternatywy 4" mieszkanie nr 13 jest pechowe, bo zostało przeklęte przez robotnika, który nie mógł nic w nim zrobić. Pierwszy lokator zmarł zanim zdążył się wprowadzić. Następny, zdołał tylko posprzątać. Trzynastka bije rekordy niepopularności wśród liczb. Jedną z możliwych przyczyn pochodzenia przesądów na temat trzynastki może być to, że jest to liczba pierwsza - nie da się jej podzielić np. na 2, 3, 4 czy 6 tak, jak np. uznawanej za liczbę doskonałą dwunastki. Popularne jest łączenie liczby 13 z Judaszem, który był trzynastą osobą w gronie apostołów (licząc Chrystusa) i który następnie Jezusa zdradził. Dodatkowej wagi pechowej trzynastce dodaje fakt, że Chrystus zmarł na krzyżu w piątek.

Także proces i śmierć ostatniego Wielkiego Mistrza Zakonu Templariuszy - Jacques'a de Molay - spalonego na stosie w 1314 w Paryżu, rzuca mroczny cień na ten dzień. Aresztowany na rozkaz króla Francji Filipa IV Pięknego o świcie w piątek, 13 października 1307, został postawiony przed sądem. Oskarżony o herezje, stosowanie magii i czarów, homoseksualizm, dzieciobójstwo, wyrzeczenie się Chrystusa, bezczeszczenie krzyża... Poddany w więzieniu Temple torturom przyznał się do zarzucanych zbrodni. Na chwilę przed śmiercią w płomieniach odwołał swoje zeznania i jak głosi legenda, rzucił przekleństwo na papieża Klemensa V i króla francuskiego, Filipa IV Pięknego. Klątwa się spełniła. Papież zmarł miesiąc później z powodu dyzenterii, natomiast niespełna rok po spaleniu de Molay'a, Filip IV zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach. Klątwa mistrza templariuszy miała dotyczyć również potomków Filipa IV, aż do 13 pokolenia.


Piątek 13. jest wyjątkowo niekorzystną datą

Są osoby, które odczuwają chorobliwy lęk przed liczbą trzynaście

(Dekatryja) to wprost niewymawialne słowo, o greckim rodowodzie (Fowos fobia) - strach, lęk - to irracjonalna wiara, że liczba 13 i wszystko, co z nią związane, bezwarunkowo przynosi pecha. Natomiast paraskewi dekatria fobia (nawet nie probuję wymówić tego słowa) to paniczny lek przed piątkiem 13.

Granica między przesądem a zaburzeniem nerwowym w tym przypadku jest delikatna i zależy od stopnia uzależnienia oraz negatywnego wpływu tych wierzeń na normalny tryb życia. Innymi słowy: co za dużo, to niezdrowo. Istnieją rożne popularne przesądy, najczęściej dotyczą one konsekwencji zdarzeń. Mogą one być pozytywne, na przykład: zobaczenie przed południem pająka według przesądu przynosi szczęście, podobnie spotkanie kominiarza. Mogą również być negatywne: pecha według przesądu przynosi widok czarnego kota, przebiegającego drogę kota lub przejście pod drabiną. Podobnie stłuczenie lustra to siedem lat nieszczęścia, a rozsypanie soli to zapowiedź awantury domowej.

Dziś podejdźmy do wszystkiego (złego) z odrobiną dystansu i z humorem. Zagorzałym zwolennikom talizmanów szczęścia pozostaje pobiec w poszukiwaniu czterolistnej koniczyny lub powiesić na szyi końską podkowę. Mnie wystarczy trzymanie kciuków - na
szczęście.


"Nawiedzone" przedmioty są w naszych domach


"Klątwa płaczącego chłopca"

 

 



 

Każdy z nas słyszał o przedmiotach, które podobno sprowadzają nieszczęście na właścicieli. Kto ma w domu obraz pt. "Klątwa płaczącego chłopca", może być pewien, że jego posiadłość w niedługim czasie stanie w płomieniach...



"Klątwa płaczącego chłopca" - taki tytuł nosi obraz namalowany przez pewnego hiszpańskiego malarza. Straszne rzeczy zaczęły się dziać krótko po tym, gdy artysta zakończył nakładanie na niego ostatnich poprawek. Na początku w niewyjaśnionych okolicznościach spłonęła pracownia malarza, później tragicznie zginął chłopiec, którego podobizna znalazła się na obrazie. A to był dopiero początek szeregu przerażających wydarzeń. 

 



 

Latem i jesienią 1985 roku w Wielkiej Brytanii odnotowano serię dziwnych pożarów, które nagle wybuchały w prywatnych domach, w większości doszczętnie je trawiąc. Okazało się, iż za każdym razem w zgliszczach odnajdywano nietkniętą reprodukcję "Klątwy płaczącego chłopca". Peter Hall, strażak z Yorkshire powiedział, że działające na terenie północnej Anglii brygady straży pożarnej wielokrotnie wśród doszczętnie spalonych przedmiotów odnajdywały kopię tego właśnie obrazu.

Co więcej, w żadnym z tych przypadków nie udało się ustalić przyczyny pożaru. Hall stwierdził ponadto, że jego brat Ron, nie wierząc w negatywne oddziaływanie malowidła, jedną z kopii przyniósł do domu, po czym na własnej skórze odczuł działanie jej "demonicznej" mocy. 

 



 

nienaruszony. Kolejny niezwykły przypadek wydarzył się trzy dni później, doszczętnie spłonął dom należący do rodziny Godberów z Herringthorpe,
znajdujący się na południu Yorkshire. Oczywiście "przeklęty" obraz pozostał nietknięty. Kolejne dni przynosiły podobne budzące grozę, zupełnie niewytłumaczalne incydenty. Na początku listopada 1985 roku w pożarze zginął 67-letni William Armitage, strażacy obok zwłok odnaleźli nietkniętą przez ogień kopię "Klątwy płaczącego chłopca". Wszystkie zdarzenia, o których wspomniałem wydarzyły się naprawdę.

- Nie wierzyłam w te historie, jednak teraz sam już nie wiem. To jest przecież bardzo dziwne, jeżeli w zgliszczach doszczętnie spalonych domów odnajdujemy ciągle ten sam nienaruszony przedmiot, którym zawsze jest obraz - "Klątwa płaczącego chłopca" - powiedział jeden ze strażaków. Może rzeczywiście tkwi w nim jakaś "demoniczna", niepojęta siła.

Złe samopoczucie i zawroty głowy

Inny malowidłem, cieszącym się sławą "przeklętego" jest obraz namalowany w 1978 roku przez artystę Billa Stonehama. "Hands resist him", bo taką nosi nazwę, przedstawia samego malarza jako 5-letniego chłopca w towarzystwie lalki,

 

 

Jakiś czas później jego dom doszczętnie spłonął

Również w tym przypadku przyczyny pożaru nigdy nie ustalono. Pożary były tak częste i tak dziwne, że ludzie zaczęli nazywać je "Klątwą płaczącego chłopca". Informacje o nich mnożyły się w zastraszającym tempie.

Jedną z kolejnych osób, których dom stanął w płomieniach, była Dora Brand z Mitcham w Surrey. Z należącej do niej kolekcji liczącej ponad sto różnych malowideł nietknięte przez ogień pozostało tylko jedno - "Klątwa płaczącego chłopca". Podobno przerażająca klątwa spoczywa na każdej kopii obrazu, a wówczas po całej Wielkiej Brytanii rozeszły się ich niezliczone ilości. Klątwa zaczyna działać w momencie, kiedy właściciel obrazu dowiaduje się o jej istnieniu. Osoby, do których doszły takie informacje w większości natychmiast pozbywały się "przeklętego" obrazu. Informacje o podobnych dziwnych, niewytłumaczalnych pożarach pochodzą z Leeds, Nottingham, Oxfordshire oraz z wyspy Wight. Istnieje również relacja mówiąca o incydencie, który miał miejsce na terenie USA. Pewien mężczyzna, ze strachem w głosie, opowiada jak w latach 80. jego dziadek mieszkający w Devenport wszedł w posiadanie jednej z kopii "Płaczącego chłopca". - Bardzo często odwiedzałem dziadka w domu, panowała tam taka ciepła atmosfera, zawsze czułem się tam tak bezpiecznie. Jednak, gdy patrzyłem w stronę tego "diabelskiego" obrazu, cały spokój znikał, i nagle pojawiały się strach i przerażenie - wspomina.

Mężczyzna z wielkim przejęciem stwierdza, że wyraźnie czuł emanującą z obrazu negatywną, wręcz "demoniczną" energię. Co więcej, opowiada, że ciągle na plecach odczuwał wzrok znajdującego się na nim chłopca. Było to niezwykle silne, jeżące włosy na głowie uczucie. W roku 1983 jego dziadek musiał wyjechać. Po powrocie zobaczył, że po jego domu zostały jedynie zgliszcza. Nietknięta przez ogień pozostała jedynie "Klątwa płaczącego chłopca" oraz album ze zdjęciami wnuka. Jest to jedyny przypadek, w którym oprócz obrazu ocalało coś jeszcze.

Klątwa zaczyna działać...

Powróćmy jednak do Anglii. Sprawą niewyjaśnionych pożarów na poważnie zainteresowały się media. Jedna z gazet napisała nawet, że powinny odbywać się regularne publiczne palenia kopii obrazu. Co też miało w końcu miejsce. Narastający wśród mieszkańców strach spowodował, iż latem 1985 roku takie palenia odbyły się w całym kraju. 12 października 1985 roku wydarzył się kolejny niepokojący incydent, otóż klątwa dotknęła osobę, która nie była właścicielem żadnej z kopii feralnego obrazu. Malcolm Vaughan z Church Down w Gloucestershire ujrzał, jak jego dom nagle staje w płomieniach. Okazało się jednak, że co prawda on osobiście nie posiadał obrazu, ale jakiś czas wcześniej uczestniczył w niszczeniu jednej z reprodukcji. Czyżby ten tajemniczy pożar domu był zemstą złowieszczych sił?

Osoby, które uczestniczyły w niszczeniu obrazów opowiadały również, że ciągle są prześladowane przez ducha znajdującego się na nim chłopca. 21 października ogień strawił Parillo Pizza Palace w Great Yarmouth w Norfolk, mimo tego obraz przedstawiający "Płaczącego chłopca" pozostał której zadaniem jest oprowadzenie go po jego poprzednich wcieleniach. Symbolem poprzednich żyć są dłonie znajdujące się za oknem, które z kolei stanowi cienką granice między snem a rzeczywistością.

 

Artysta powiedział, że namalował ten obraz zainspirowany nieświadomością zbiorową Carla Gustawa Junga.

-Ludzie sztuki w pewnym sensie odbierają sygnały w niej zawarte, które później znajdują odzwierciedlenie w ich twórczości - stwierdził Stoneham. Osoby, które miały kontakt z obrazem dostawały nagłych zawrotów głowy oraz nudności. U dzieci wywoływał przerażenie, płakały, nie chcąc na niego patrzeć. Miały miejsce także o wiele bardziej tajemnicze i przerażające przypadki. Np. w niewyjaśnionych okolicznościach zginął założyciel galerii, w której "Hands resist him" był pokazywany. Ten sam los spotkał osobę, która jako pierwsza wpisała obraz do jednego z katalogów. Przerażeni ludzie donosili, iż w ich mieszkaniach pojawiają się budzące grozę postaci, bardzo podobne do tych z obrazu.

W lutym 2000 roku "Hands resist him" pojawił się na największej i najbardziej popularnej aukcji internetowej E-bay. Wywołało to wielkie poruszenie i mnóstwo kontrowersji. Anonimowy sprzedawca powiedział, iż zobaczył go u pewnego zbieracza śmieci, który miał go znaleźć gdzieś w okolicy jakiegoś starego browaru. Wydał mu się wart zainteresowania i postanowił go natychmiast odkupić. Nie miał pojęcia, że wszedł właśnie w posiadanie jednego z "przeklętych" obrazów. Jakiś czas później jego czteroletnia córka zaczęła opowiadać, iż widzi, jak postacie z malowidła chodzą po mieszkaniu. Przy pomocy zamontowanego w domu aparatu fotograficznego udało się wykonać kilka zdjęć postaci, jednak były one bardzo nieostre i zamazane. Mężczyzna postanowił wystawić obraz na aukcję. I nawet podczas jej trwania dostawał sygnały, że zamieszczone w internecie zdjęcia obrazu wywołują u ludzi dziwne stany niepokoju oraz senne koszmary. W rezultacie "Hands resist him" został sprzedany za 1025 dolarów.

Kończąc, muszę wspominieć o przeżyciu, które dotknęło mnie osobiście...Otóż pod koniec marca 2005 roku wszedłam w posiadanie kopii tych dwóch obrazów, a jakis czas  później, po instalacji nagrywarki do mojego komputera, miały miejsce ciekawe rzeczy. Na początku komputer w ogóle nie chciał się włączyć, a gdy już łaskawie to uczynił, Windows przestał funkcjonować. Okazało się później, iż spalił się twardy dysk. Skończyło się na jego wymianie oraz instalacji nowego systemu. co gorsza  kiedy przeszlam na drugi komputer  okazalo sie ze w drugim komputerze rowniez jest spalony dysk twardy  . Oczywiście, do tej sprawy podchodzę z dużym uśmiechem. Bo przecież był to tylko zbieg okoliczności... :-(Co gorsza oba obrazy ktore sa w moim posiadaniu bardzo mi sie podobaja , stanowia jakąś nie rozłączną parę .